środa, 6 marca 2019

Zapytaj mnie o deszcz

 PRZECZYTAJ NA NOWEJ STRONIE:
http://www.olowkiwewlosach.pl/            

 Nie znoszę pogawędek. Nie wiem nawet, czy można to tak nazwać, ale tak właśnie słownik tłumaczy mi angielskie wyrażenie „small talk”. Dosłownie - mała rozmowa. I jest to idealne określenie, bo takie konwersacje zazwyczaj do naszego życia wnoszą bardzo mało. I nie chodzi mi tu tylko o rzeczy typu: Ładna dziś pogoda. Ale się rozpadało. W końcu weekend. Nie znoszę też tych wszystkich suchych pytań, jakie ludzie zadają ci przy pierwszych paru spotkaniach. Gdzie pracujesz? Ile zarabiasz? Co robią twoi rodzice? Masz samochód? Gdzie chodziłaś do szkoły? Boże, dlaczego tak bardzo obchodzą ich takie głupie informacje? Czy naprawdę pozwala im to mnie poznać? Bo  przecież to, gdzie pracuję, nie mówi o mnie za wiele. A jak mało ludzi spyta później: Lubisz swoją pracę? Zawsze chciałaś to robić? Jak wiele spyta: Jakie jest twoje ulubione wspomnienie z liceum? To już chyba mówi coś więcej o człowieku, prawda? Ale ludziom wystarczają suche fakty. Nie potrzebują więcej pytań.
                Jeśli chcesz mnie poznać zapytaj mnie o deszcz. Nie o to czy jutro będzie padać. Spytaj czy lubię zapach deszczu w maju. Spytaj co robię w deszczowe wieczory. Nie pytaj gdzie pracuję, ale jakie mam marzenia. Nie pytaj, co robią moi rodzice, ale czego nauczyli mnie w życiu. Zamiast wyciągać ze mnie ile zarabiam, spytaj co sprawia, że jestem szczęśliwa. Nie pytaj co jadłam na obiad. Spytaj jaki byłby mój ostatni posiłek, gdybym za chwilę miała pożegnać się ze światem. Nie pytaj o religię, ale o moją filozofię życia. Nie pytaj czy podobała mi się dana książka, ale jakie wyciągnęłam z niej wnioski. Nie pytaj o politykę, ale o to o jaki chcę walczyć świat.
                Czy nie brzmi to lepiej, ciekawiej? To działa w dwie strony. Nie opowiadaj mi o swojej pracy biurowej. Powiedz, co robisz kiedy wracasz do domu, co sprawia, że zapominasz o codzienności. Nie mów o tym co kupiłeś i ile wydałeś. Zamiast tego powiedz mi, kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy. Nie obchodzi mnie ile basenów miał twój hotel na wakacjach i jakie serwowali tam drinki. Powiedz mi co czułeś, kiedy podczas lotu pojawiły się turbulencje? Powiedz mi o miejscu jakie tam odkryłeś. Naprawdę nie obchodzi mnie jakim jeździsz samochodem. Czy kiedyś wsiadłeś do niego i jechałeś w nieznane, bez konkretnego planu? Dokąd dotarłeś? Opowiedz mi o najlepszym dniu twojego życia. Opowiedz mi o twoim pierwszym mandacie. Opowiedz mi o tym, jak wpadłeś w tarapaty w liceum.  Opowiedz mi o twojej ulubionej porze dnia lub nocy. Opowiedz mi coś, co powie mi coś o tobie. Opowiedz mi coś, czego nikt o tobie nie wie. Opowiedz mi cokolwiek chcesz, byle miało to dla ciebie jakieś znaczenie.
                Problem w tym, że ludzie z reguły nie lubią takich pytań. Może zwyczajnie nie są do nich przyzwyczajeni. Wolą odpowiadać z automatu. Pracuję w kancelarii. Mam Forda. Byłem na Kanarach. Popieram PO. Skończyłem Technikum Hotelarstwa. Wolą pytania, nad którymi nie muszą się zbytnio zastanawiać. Czy sztuka konwersacji zanikła z biegiem czasu? Czy zgubiliśmy ją w pędzie codziennego życia? Czy może nigdy nie istniała? Może zawsze woleliśmy ukrywać siebie za zbieraniną suchych faktów. Zacznijmy pytać o więcej. Zacznijmy patrzeć na świat oczami innych ludzi. Porozmawiajmy o czymś co odbiega od zwykłej codzienności. Czy nie wystarczy, że musimy zmagać się z nią dzień w dzień?
               

Ask me about the rain

                
              I hate small talk. Small talk – what a perfect way to describe it. Because those conversations are really small. So insignificant to our lives. And I’m not talking only about things like: I’s a nice weather out there. Damn, It’s raining. Thank god It’s weekend already. No. I don’t really like all those stupid questions people ask you when they get to meet you. Where do you work? How much do you earn? What are your parents doing? Do you have a car? Where did you go to school? Why do they care for such trivial things? Is this really helping them to know me? Because my job doesn’t really tell that much about me. Not many people follow up with a: Do you like what you do? Did you always wanted to do this? How many people ask for your favourite memory from high school? Or your worst teacher and why you didn’t like him? This can say so much more about the person, don’t you think? But people like plain, boring facts. They don’t need to follow them up with more questions.
                If you want to know me better ask me about the rain. Not about if it would rain tomorrow. Ask me if I like the smell of the rain in May. Ask me what I do on a rainy afternoon. Don’t ask me where I work, but what are my dreams. Don’t ask me what my parents do, but what they have taught me in life. Instead of asking about money, ask me what makes me happy. Don’t ask about what I had for dinner but what would be my last meal if I was sentenced to death. Don’t ask about my religion but about my life philosophy. Don’t ask me if I liked the book, but what did I get from reading it. Don’t ask me about politics, ask me about the world I would like to live in.
                Doesn’t it sound much better? Much more interesting? It works both ways. Don’t tell me about your office job. Tell me what you do when you get back home, how you forget about it. Don’t tell me what you bought or how much you spent. Tell me, when was the last time you did something for the first time? I really don’t care how many pools your hotel had and what drinks they served on your tropical holidays. Tell me, how did you feel during the journey? What did you find out there? Did you come back wiser? I don’t want to know what car you drive. Did you ever got in and just drove without a plan? Where did you get? Tell me about the best day of your life. Tell me about the first time you broke the law. Tell me how you got in trouble in high school. Tell me about your favourite time of day or night. Tell me something nobody knows. Tell me whatever you like, as long as it matters something to you.
                The problem is – people don’t like questions like that. Maybe it’s because they are not use to them. They stumble with their answers, because they have to think. It’s so much easier to answer like robots. I work as a secretary. I have a Ford. I was in Italy. I support democratic party. I graduated from here and there. Did the art of conversation disappeared with years? Did we lose it in the pace of today’s world? Or did it never exist to begin with? Maybe we always liked to hide ourselves behind plain facts. Let’s start asking for more. Let’s start looking at the world through other people’s eyes. Let’s talk about something other than everyday life. Isn’t it enough we have to live it?